czwartek, 1 sierpnia 2013

Zapowiedz nowego bloga.

                                  Zapowiedz bloga.



Taa, tytuł mówi sam za siebie. Niedługo pojawi się zakładka ,, Moje inne blogi'' Tam będę umieszczać linki do nowych blogów. Jeden z nich realizuję - specjalnie dla Blue-chan, SasuIno!

Do Blue-chan: Wybacz jednak nie lubię tego połączenia, ale dla mojej pierwszej komentatorki stworzę nowy blog SasuIno ^--^ Link podam niebawem. Mam nadzieję, że i jego będziesz czytać i zostawisz mi komentarze- Bo twoje najbardziej lubię czytać i cieszę się , że ktoś docenia moją leniwą prace XD

                                                  ZAPRASZAM NA MOJEGO BLOGA ^.^

                                                              SasuIno. Już niebawem!

Rozdział Dziewiąty.

                               Rozdział Dziewiąty.



Rano zaspany Naruto nareszcie się obudził, wszedł do kuchni, a tam Sayo była już na nogach i gotowała mu pyszne śniadanie( JAK MIŁO....)

Sayo: O, witaj, Naruto-kun. Śniadanie zaraz będzie gotowe ^--^

Chłopak nie był przyzwyczajony, że ktoś robi mu jedzenie, więc nie wiedział co powiedzieć.

Naruto: O... tak? Dzięki, ale nie musiałaś...

Sayo: Drobiazg. Nie takie rzeczy się robiło.

Dziewczyna podała mu pyszny omlet z bekonem po czym powiedziała mu na ucho: Masz szczęście, że w nocy byłeś spokojny ^.^. Blondynek przeraził się, a jego przyjaciółka cichutko się zaśmiała. Gdy zjedli Lisi chłopakowi zachciało się pójść szukać Hinaty ( F*CK YEAH ) Ale żeby Sayo nie wygadała znów głupstw skłamał jej, że musi załatwić pewne rzeczy w biurze.

Sayo: Powodzenia w pracy, Naruto-kun!!!!

Mówiąc te słowa machała rączkami jak jakaś idiotka.

Naruto: Dzięki.. Narka!

Chłopak natychmiast zaczął poszukiwania-najpierw dom ukochanej, okolice jej domu, miejsce pocałunku i zalesiony teren- jednak nigdzie jej nie znalazł- był zdruzgotany...

Naruto: ~Cholera..... Hinata, gdzie jesteś.... Wróć.....~

Zniechęcony dalszymi poszukiwaniami poszedł do Ichiraku Ramen(chyba tak się to pisało xp).

Staruszek z Ichiraku: Witaj, Narutoooo- A może raczej: Panie Hokage, HUEHUEHUE. (XD)

Naruto: Cześć Staruszku...

Staruszek: Więc co Naruto- to co zawsze z dodatkową wołowinką i dodatkowymi ciasteczkami rybnymi?

Naruto: Wybacz Staruszku, ja dzisiaj nie na jedzenie- Przyszedłem tutaj o coś zapytać-

Oprócz chłopaka w ,,barze'' była jedna zakapturzona osoba. ( ... .o. ....)

Staruszek: O co?

Naruto: Widziałeś Panie tu dzisiaj Hinate?

Staruszek miał już słabą pamięć, ale doskonale pamiętał twarze i imiona klientów- w tym Hinaty.
Na imię dziewczyny zakapturzona postać gwałtownie drgnęła... Położyła rękę na ramieniu Blondyna i rzekła: Szukasz jej? Wiem gdzie ona jest-podążaj za mną.
I pobiegła, Naruto bardzo chciał zobaczyć dziewczynę, więc nie miał wyboru-ruszył za tajemniczą osobą. Biegli tak biegli i w pewnym momencie się zatrzymali- nie było widać Wioski, uliczek czy też domów. To było bardzo głęboko w lesie.

Zakapturzona Postać: Chcesz ją zobaczyć? Więc mnie pokonaj- Panie Wielki Bohaterze.

Mówiąc to Postać odkryła kaptur i ukazała się sylwetka mężczyzny-był w wieku Lisiego chłopaka.

Postać: Jestem Predator. Jeżeli mnie pokonasz-dowiesz się gdzie jest dziewczyna.


Naruto: Ty gnoju! Coś jej zrobił?!

Predator: Heheh-Nie martw się tym, ale musze Ci powiedzieć, że sama do mnie przyszła.

Naruto: Że co?....

Predator: Błąkała się sama w lesie z lekko podartym ubraniem, była wykończona. Zauważyłem ją, gdy zbierałem zioła do mikstur leczniczych. Chciałem jej pomóc, wziąłem ją do domu i dałem jej parę mikstur- musiała wdać się w jakąś walkę, rzadko wychodzę z lasu, ale tym razem zrobiłem wyjątek- chciałem poszukać jej przyjaciół lub rodziny. Gdy przyszedłeś do Ichiraku Ramen ja miałem się właśnie o nią spytać- i pojawiłeś się Ty... Ale jeszcze zanim wyszedłem, zapytałem jej co się stało z nią i dlaczego była cała zadrapana- Nie chciała mi nic powiedzieć oprócz tego, że jak znajdę osobę o imieniu ,,Naruto'' mam jej nic nie mówić....

Nasz bohater nie mógł nic powiedzieć- zaniemówił. Bał się- bał się o swoją ukochaną. Ale po kilku sekundach wykrztusił słowa.

Naruto: Jeżeli Cię pokonam- powiesz mi gdzie ona jest.

Predator: Tak, zobaczymy czy jesteś jej godzien ( OHOHOHO Jaki język szlachty... A w dziczy mieszka)

Naruto: To będzie bułka z masłem... Hehe.

Predator: A i jeszcze jedno: Co Cię łączy z tą dziewczyną?

Naruto:... Jest moją ukochaną, ale Ciebie to nie powinno interesować, Dattebayo!

Predator: Zapłacisz za to, że nie ruszyłeś dupy żeby ją uratować! Szykuj się, Lisi Demonie!

Predator powiedział to i ruszył szarżą na Naruciaka. Ten nie zdążył zrobić uniku i dostał serię kopniaków w brzuch.

Naruto: Cholera.... Szybki jest. Czas użyć tego! Kurama!

Kurama: Naruto, nie użyczę Ci swojej czakry.

Naruto: Tak... ŻE JAK?! EJ TY LISIE- JESTEM W POWAŻNEJ SYTUACJI.

Kurama: Na moje oko to nowicjusz. Ej- nie takie rzeczy robiłeś, pamiętasz?

Naruto: Kurde- na tobie to można polegać, Kurama...

Kurama: Hmpf.... Wyżyj się na nim- Nie wiadomo co mógł robić przez ten czas z twoją dziewczyną.

Przez słowa Lisa, do głowy Blondyna uderzyła gorąca krew.

Naruto: AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! (Okej- to miał być wrzask wkurzonego Naruciaka XD)

Wszedł w pomniejszy tryb, tryb Jinchuuriki i stworzył 5 małych Rasenganów. Przywalił dzikusowi, a tamten upadł.

Predator: Hmm, interesujące. Można się było tego spodziewać po Lisim Demonie.

Lecz Predator nie dał za wygraną- Użył swojego miecza: Kibasukino i wykonał znak: Tygrys, Koń, Koza, Świerszcz, Tygrys, Pies, Tygrys. Nagle jego miecz zabłysnął na kolor czarnoniebieski i chłopak uwolnił swoją prawdziwą moc- jego szybkość wzrosła do 1000% A jego siła stała się niewyobrażalnie wielka.

Predator: Przygotuj się, Naruto. Nadchodzę!

Zabójca(Predator) użył skilla: Sword Death!
Naruto odpowiedział mu Rasen Shurikenem!
Predator użył mocy: Game Over, Bit*h!
Naruto zrobił unik.

Predator: Cholera.

Naruto: Taki cwany, co?

Walka trwała zacięcie, kiedy w końcu nasz bohater dokończył to pięknym Planet Rasenganem!

Predator: Nie udało mi się, cholerka... Hehe. Dobrze- udowodniłeś, że jesteś godzien. Powiem Ci gdzie ona jest.

Naruto zbliżył ucho do twarzy Predatora, powiedział mu, ale co mu powiedział... TO SIĘ DOWIECIE W NASTĘPNYM ROZDZIALE! HAHA! XD

Tak, kończę w takiej pięknej chwili, gdy Predator ma wykrztusić swoje ostatnie słowa do Uzumakiego. XD Ale nie było tu dzisiaj prawie nic o Sayo! *YEEEY* Cieszcie się- ta atmosfera będzie przez chyba kilka rozdziałów. Pozdrawia Wiki-chan!!! :** Komentujcie.


środa, 31 lipca 2013

Rozdział Ósmy.

                                         Rozdział Ósmy.

                                                    (Poświęcony Sayo i Naruto, trochę też Sasuke)

                                                      --Tak wiem, jestem potworem xD--



Naruto zatrzymał się przy bramach Wioski, nie rozumiał dlaczego jego ukochana taka się zrobiła. Sayo przybiegła tuż za nim i zatrzymała się przed chłopakiem, ten wyglądał na przygnębionego.


Naruto: Po co....

Sayo: He?

Naruto: Po co.... jej powiedziałaś?

Sayo: Powinna wiedzieć, poza tym jakby Cię naprawdę kochała nie powiedziała by takich słów... Gdybym była na jej miejscu wybaczyłabym Ci.

Blondyn uronił kilka łez, Sayo chciała pocieszyć przyjaciela za wszelką cenę....

Sayo: Naruto, nie płacz... Proszę.... Wszystko się ułoży...

To mówiąc wzięła ręce do pozy jakby miała go przytulić i tak zrobiła, ale Lisi chłopak odrzucił ją gwałtownie, po czym Sayo spojrzała smutno na niego i po jej polikach pospływały łzy, nasz bohater od razu otrzeźwiał po czym spojrzał na smutną dziewczynę.

Naruto: Sayo, wybacz.. Nie chciałem...

Sayo: To ja powinnam Cię przeprosić, Naruto-kun... Przeze mnie zniszczyłeś swoją miłość, to moja wina, moja wina, moja wina! Byłam strasznie głupia....

Naruto: Sayo, przepraszam. To nie twoja wina, to ja Cię wtedy przytuliłem, bardzo Cię lubiłem i tak długo nie widziałem, chciałem znów poczuć, że mam starą przyjaciółkę przy sobie....

To powiedziawszy przysunął się do płaczącej niewiasty i objął ją, ta poczuła jego ciepło i również go objęła.

Sayo: I nie jesteś na mnie zły?

Naruto: Nie, to tylko moja wina. Ciebie to nie dotyczy.

Sayo: Dziękuje, Naruto. Jesteś dla mnie taki miły. ^,^

Naruto: Ehehehe... Więc.. Ile tu zostajesz?

Sayo: Ymm.... Chciałabym tutaj wprowadzić się na stałe.... Ale nie chciałabym mieszkać sama.

Naruto: Racja... W sumie i tak nie ma wolnych domów lub mieszkań... To może na czas szukania mieszkania w Wiosce zamieszkasz u mnie?

Sayo bardzo się ucieszyła. ( NO REALLY? .___.)

Sayo: Mogę!? :D

Naruto: Emm, jasne. Nie mieszkam z nikim od... od w sumie zawsze...

Sayo: :( Musi Ci być ciężko, jeżeli mogę, to chętnie zamieszkam z Tobą na trochę. I nie martw się śniadaniami i kolacjami- mogę wszystko przygotować ^--^

Naruto: Nie wiedziałem, że umiesz gotować 'o'

Sayo: Oj.. Ty jeszcze dużo rzeczy o mnie nie wiesz ^^

Przyjaciele spojrzeli na siebie i zaczęli się śmiać. Potem razem poszli do domu.

Naruto: Witaj w moim mieszkaniu.

Naruto zobaczył jaki nieporządek ma u siebie.

Sayo: Naruto?

Naruto: Wybacz Sayo nie miałem kiedy posprząt-

Sayo: Mogę to posprzątać?

Naruto: E? A,a. Jeżeli chcesz...

Sayo wzięła jakiś worek(ciekawe skąd xD) i dzięki mocy lewitacji posprzątała wszystko w trzy sekundy.

Sayo: Czysto ;3

Chłopakowi opadła szczenka, a potem podrapał się po głowie i roześmiał się.
Kiedy na niebie pojawił się księżyc, Sayo wyszła przez okno i wyskoczyła, Blondynek zaniepokojony wyjrzał i spytał dziewczyny: Co Ty robisz, kobieto?

Sayo: Idę na wieczorny spacer, też idziesz?

Naruciak westchnął i rzekł: No dobra, niech będzie.

Szli przez uliczki, kiedy w oddali zobaczyli Sasuke siedzącego na murku, który oglądał gwiazdy.

Sayo: Kto tam jest?

Naruto: Mój najlepszy przyjaciel, Sasuke Uchiha. Ostatni z jego klanu.

Sayo: Aaa ten sławny Uchiha....Moim zdaniem Ty jesteś lepszy! .*.

Naruto: Hehe, nie lekceważ go. Dattebayo!

Tak rozmawiając zbliżyli się do Czarnowłosego chłopaka.

Sasuke: Czego chcesz, Naruto?

Naruto: Ejj, no! Tak się wita przyjaciela? Nawet podejść nie można?

Sasuke: Yhm... Można, można...

Naruto: Coś Cię ogryzło?

Sasuke: Nie wpieniaj mnie.

Naruto: Dobra, dobra. Sasuke, poznaj Sayo- moją pierwszą przyjaciółkę. Poznaliśmy się 13 lat temu i dopiero teraz zobaczyliśmy. Sayo poznaj Sasuke- mojego pierwszego najlepszego przyjaciela, trochę mieliśmy sprzeczek i problemów, ale jest spoko.

Sayo: Witaj, Sasuke! ^.^

Sasuke przez chwile popatrzył się na Sayo, która wpatrywała się w niego jak w ostatni kawałek mięsa- wyglądał bardzo mężnie na tle diamentowego księżyca. Popatrzył... odwrócił wzrok i powiedział: T-ta.... Cześć..

Naruto: Brawo Sasuke! Pierwszy raz powiedziałeś ,,cześć''! Chyba Ci się podoba, co nie?! Dattebayo!

Chłopak szybko pojawił się za młodym Hokage, który nie zdarzył nawet mrugnąć i przywalił mu w głowę mówiąc przy tym: Nie bądź idiotą gorszym niż jesteś, Naruto.
Dziewczyna podeszła do przyjaciela swojego przyjaciela i powiedziała: Może i jesteś silny, Uchiha. Ale z moją Mocą Szkarłatnego Oka nie miał byś szans.... ^>^. Rzekła mu to i się odsunęła, młody Uchiha nigdy o czymś takim nie słyszał, dlatego trochę się przeraził. Ale Sasek to Sasek- po nim tego nie było widać.
Wymienili jeszcze kilka zdań i odeszli, kiedy księżyc schował się już za ciemnymi chmurami, Lisi chłopiec i właścicielka Szkarłatnego Oka poszli do domu. Oczywiście mieli już iść spać, kiedy....

Sayo: Umhfff, jestem już zmęczona. Idę spać

Naruto: Ja też, jestem padnięty po całym dniu.

Nasz bohater szybko się uwinął i pierwszy wszedł do łóżka, a Sayo stała i się mu przypatrywała.

Naruto: Co jest, Sayo?

Sayo: Odwróć się.

Naruto: Po co?

Sayo: A, nie mówiłam Ci? Nie potrafię spać w ubraniu(z jakiegoś anime to znam xD)

Naruto: ŻE CO?!?!

Sayo: Jeżeli chcesz to mogę spać na podłodze.

Naruto: N-N-N-ie... Spoko, odwracam się.... Jesteś moim gościem, nie mogę pozwolić, żebyś spała na ziemi.

Dziewczyna w tym czasie się rozebrała ,szybko wskoczyła do łózka i przykryła się kołdrą.

Sayo: Dobranoc Naruto-kun, tylko mnie nie macaj w nocy.

Chłopak się zawstydził.

Naruto: Przecież wiesz, że taki nie jestem ...

Sayo: Heheh, żartowałam. Dobranoc.

Naruto: Dobranoc.


OMG CO TA SAYO SOBIE MYŚLI? No cóż... trochę mało tu walk, może jakieś dorobie w kolejnym rozdziale. Pozdrawiam!

PS: NIE, NIE BEDZIE TU ŻADNYCH SCEN TYPU: HENTAI.








wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział Siódmy.

                                 Rozdział Siódmy.



Na początek: Dziękuję Serdecznie, że piszesz miłe dla mnie komentarze Blue Corleone~Fullbuster, nie wiedziałam, że komuś spodoba się moje bazgrolenie *o* Oczywiście ja głupia pisze od razu z myśli i po prostu niektóre rozdziały będą krótkie jak ,,momenty przesłodzone w moim blogu''. Nie chce mi się tego wszystkiego najpierw pisać gdzieś a potem to przepisywać D: .... Ale mniejsza, BARDZO, BARDZO Ci dziękuje, że mnie wspierasz i liczę na to, że będziesz czytać kolejne rozdziały Blue-chan! Pozdrawia Wiki-chan! :D


Bardzo późnym ranem Naruto wstał niewyspany, ubrał się i wyszedł z domu- na jego szczęście w Wiosce są teraz ,,Dni Wolne od Pracy'' także Hokage ma kilka dni spokoju. Blondyn znowu zaczął szukać swojej ukochanej dziewczyny, wiedział, że będzie musiał się tłumaczyć Hinacie, a tego nie lubi najbardziej. Szukał dwie i pół godziny, niestety idiota nie znalazł, nasza Hinatka nadal słodko śpi w jaskini. Chłopak zasmucony miał iść do swojego miejsca ( NO NARESZCIE), ale drogę tam przerwała mu Sayo.

Sayo: Buuuu ^o^ Witam z powrotem Naruto-kun!

Naruto: O, cześć Sayo. Wybacz, ale nie mam humoru.

Sayo: To ja Ci go poprawieee! :D

Naruto: Wybacz, ale musze znaleźć pewną osobę... (BRAWO NARUTO, OLEJ JĄ!)

Sayo: Jaką?

Naruto: Nazywa się Hinata, muszę ją znaleźć....

Sayo nie wiedziała, że Naruto kocha tą dziewczynę, ale dobrze wiedziała o swoich zdolnościach myśliwskich i wpadła na pomysł.

Sayo: Mogę Ci pomóc.

Naruto: Dobrze, jak chcesz mi pomóc?

Sayo: Mam bardzo wyczulony węch i słuch, więc odnajdę ją w mig.

Naruto: No dobrze...

Sayo: Więc za mną!

I znów skakali po drzewach, jak za dawnych czasów, widać sprawiało to dużą przyjemność dziewczynie, która wzięła sobie do serca te zadanie.

Sayo: Wywęszyłam ją!

Naruto: Świetnie, idziemy!

Naruto nie wierzył własnym oczom, że jego dziewczyna spała tuż pod jego nosem! W miejscu, w którym wyznali sobie miłość ( omg co za kretyn)

Naruto: Hinata! To ja Naruto.

Zapłakane oczy dziewczyny otworzyły się i nad sobą zobaczyła swojego dawnego ukochanego i jego towarzyszkę. Natychmiast przetarła oczy, żeby Blondyn nie widział jej łez i wstała.

Hinata: Witaj, Naruto. Witaj....-

Sayo: Mów mi Sayo!

Hinata: Dobrze Sayo....

Spojrzała na Naruciaka i powiedziała: Po co tu przyszedłeś? Chciałam być sama....

Naruto: Hinatko, to nie tak jak myślisz. Daj mi wytłumaczyć...

Hinata: Nie! Nie chce twoich tłumaczeń... Nie powinnam tu przychodzić! Ty też! Po co mnie szukałeś?! Powinieneś spędzać czas ze swoją ukochaną Sayo!

W tym momencie Sayo spojrzała na Hinate groźnie, obróciła lekko głowę w bok i szatańsko się uśmiechnęła lecz to nie trwało długo, gdyż nagle uśmiechnęła się jak normalna dziewczyna, wzięła chłopaka pod ramię, położyła głowę na jego barku i zaczęła mówić, Lisi chłopak nie mógł jej przerwać- tak nie wypadało.

Sayo: Heh, oczywiście, ja i Naruto-kun znamy się tak długo! Poznał mnie pierwszy i pierwszy się ze mną zaprzyjaźnił! :D Prawie codziennie się bawiliśmy, nawet miał ze mną swój pierwszy pocałunek ^--^ I teraz po 13 latach znowu się widzimy, prawda Narucio? ^*^

Sayo tym razem przegięła, z białych oczu Hinaty zaczęły lać się łzy smutku, ale szybko je otarła, by były ukochany nie pomyślał, że jest słaba. Kiedy Naruto miał już coś powiedzieć, dziewczyna wpadła w szał.

Hinata: Zostaw mnie.... Zostaw mnie.... samą..... Jak mogłeś to zrobić?... Nienawidzę Cię! JA CIĘ KOCHAŁAM, A TY MNIE ZOSTAWIŁEŚ DLA MIŁOŚCI Z DZIECIŃSTWA!? I PIERWSZY POCAŁUNEK MIAŁEŚ Z NIĄ?! KTÓŻ WIE CO JESZCZE Z NIĄ ROBIŁEŚ, JAK MOG-

Chłopak nie wytrzymał napięcia i uderzył Hinate w polik.... Sayo widząc to znów uśmiechnęła się szatańsko, ale gdy tylko Naruto-kun na nią spojrzał znów zmieniła uśmiech ^.^

Naruto: Hinata.... nie wiedziałem, że jesteś taka egoistyczna... Myślisz tylko o sobie.... Zawiodłem się na tobie- I żeby było jasne, między mną, a Sayo nic nie ma.

Sayo: ~Na razie ^-----^~

Naruto: Kiedy będziesz już sobą przyjdź do mnie, porozmawiamy.... Jak na razie bardzo się zawiodłem.... Wybacz. Idziemy Sayo.
Sayo: Idę, idę. OuO

Naruto poszedł przodem, a Sayo została jeszcze chwile przy Hinacie. Podeszła do niej, znów uśmiech szatana. I powiedziała: Lepiej, żeby zostało tak jak jest.... On kocha tylko mnie....  Ciebie chciał tylko wykorzystać.... Więc uważaj, następnym razem będziesz wąchała kwiatki od spodu... Ucichnij i nie dawaj o sobie znaku życia.... To powiedziawszy odsunęła się od biednej dziewczyny i pobiegła za Naruto do Wioski.


Macie, nacieszcie oczy... A może nie? Będę was męczyć tą Sayo. ^....^  Co z tego wyniknie to się dowiecie w kolejnych rozdziałach.


Rozdział Szósty.

                                    Rozdział Szósty.


Jestem z powrotem, oto macie kolejny rozdział.


Wybiła godzina 8. Naruto wyszedł ze swojego biura i jak najszybciej poszedł do Sayo, ta czekała na niego z niecierpliwością.

Sayo: Ooo, cześć Naruto ^^ Nareszcie jesteś, dziękuję, że mnie oprowadzisz.

Naruto: Taaa, żaden problem. Dużo tobie zawdzięczam, Dattebayo!

Przenieśmy się może na trochę do zapomnianej przez świat Hinaty. Naruto obiecał jej, że wróci wcześniej, więc zaczęła się niepokoić...

Hinata: ~ Naruto coś nie wraca :( .... Może miał jakiś wypadek w pracy, albo jest na ważnej misji.... Oby nic mu się nie stało, poczekam jeszcze trochę.... Spokojnie...

Naruto w tym czasie, kiedy Hinatka się zamartwia, sobie chodzi z jakąś dupą poznaną w przeszłości. I zwiedzają pod gwieździstym niebem Wioskę.

Sayo: Jak tu pięknie, ale dużo się pozmieniało... No i twoja twarz na skale, to takie cudne. <3

Naruto: Hehe, no mieliśmy sporo problemów przez takiego jednego..... Ale mniejsza z tym, chcesz cos do picia? Albo do jedzenia?

Sayo: Mam ochotę na lody, a Ty?

Naruto: Dobra, w takim razie poproszę dwa truskawkowe (nawet nie zapytał jej jaki chce smak xD)

Sayo: Jak tam u Ciebie? ^-^

Naruto: Bardzo dobrze, chociaż męczy mnie ta praca. Ale się cieszę. A u Ciebie jak? Myślałem, że nie żyjesz.

Sayo: Też dobrze, chociaż podróżuję sama i ciężko trochę z jedzeniem. Da się przeżyć.

Naruto zmarszczył czoło i zapytał.

Naruto: Opowiesz dlaczego do mnie nie przyszłaś w ,,tamten dzień''?

Sayo: Jasne.

                                 Retrospekcja sprzed 13 lat.

Mały sześcioletni Naruciak siedział samotny przy brzegu jeziorka. Gdy nagle u jego boku pojawiła się mała Sayo, chłopiec na początku był bardzo wrogo nastawiony do niej, ponieważ ludzie z Konohy go nienawidzili, ale z czasem udało im się zaprzyjaźnić, beztrosko rozmawiali, bawili się i skakali po drzewach. Dziewczynka tolerowała Blondynka, gdyż byli w podobnej sytuacji, mianowicie- Tam gdzie mieszkała Sayo, mieszkańcy również jej nienawidzili, szukała przyjaciół i spotkała Lisiego chłopca. Pewnego dnia Naruto o mało nie zginął z rąk Bandziorów z niewiadomej Wioski. Kto go uratował? Sayo- Była uzdolnioną łuczniczką, ale gdy nie miała przy sobie łuku własnej roboty, musiała polegać na swojej mocy. Moc Szkarłatnego Oka była tak silna, że z Bandytów zostały tylko kruche kości i rzeka krwi.(Tak brutalnie) Po tym dniu chłopczyk podziękował Sayo, a ta cieszyła się, że ktoś jej w końcu podziękował.

Naruto: Dzieki Sayo, gdyby nie Ty było by po mnie, Dattebayo!

Sayo: Nie ma za co. Ty też byś pewnie tak zrobił

Sayo zbliżyła się twarzą do twarzy Naruto i powiedziała:Mogę dostać buziaka za pomoc? ^__^
Naruciak zarumienił się i pocałował ją w policzek. Potem spojrzeli na siebie i wrócili do wspólnej zabawy. Jednak przyszedł pewien dzień, który zmienił ich zabawę na zawsze....

Sayo: Robi się późno, musze wracać do domu, będę tu jutro o świcie, papapapap Narucio!!!

Naruto: Papa Sayo!

Jednak Sayo nie przyszła, a do młodego Lisiego chłopca doszły słuchy, że w sąsiedniej Wiosce zginęła Czerwono-włosa dziewczyna. Blondyn nie mógł się pozbierać, znowu ktoś nie dotrzymał mu słowa....

                                     Koniec retrospekcji.



Naruto: Więc co się tak naprawdę stało?

Sayo: Moja matka umarła na nieodnalezioną chorobę, nasza mała Wioska przeszła Kwarantannę i padło podejrzenie, że skoro jestem jej córką to jestem tym zarażona. Chciałam się z tobą spotkać, ale wywieźli mnie za granice Kraju Ognia.... Było mi bardzo smutno, chciałam wrócić, ale nie miałam pojęcia jak... Od tamtej pory żyłam sama, przepraszam, jeżeli czułeś do mnie wstręt... Wybaczysz mi?

Naruto popatrzył się smutno na nią. A w krzakach czaiła się HINATKA(HUEHUEHUE). Powiedział: Nie jestem na Ciebie zły, to nie była twoja wina... Wybaczam Ci. I szybkim ruchem uściskał z całych sił swoją najdroższą przyjaciółkę... (przesłodzone to ;d ALE BĘDĘ WAS NĘKAĆ TYM) Z krzaków nie wyglądało to jak przytulenie dawnej koleżanki, Hinata pomyślała, że jej ukochany  tak naprawdę jej nie kocha, tylko kocha Sayo, uroniła łzy i po cichu uciekła z tamtego miejsca. Sayo była wzruszona i rozpłakała się, powiedziała jeszcze kilka razy:Przepraszam. Aż w końcu przyjaciele się pożegnali i odeszli w swoje strony.

Gdy Naruciak wszedł do domu nie było w niej żywej duszy- był tylko list zaadresowany do niego. Chłopak zrozumiał, że popełnił błąd, ugryzł się w wargę z której poleciały kropelki krwi i zabrał się za czytanie listu...

   

                                                   TREŚĆ LISTU.

Naruto, wybacz, że byłam dla Ciebie ciężarem, być może nie zrozumiałam twoich uczuć i zrobiłam się egoistyczna, myślałam tylko o sobie, o moich uczuciach.... Jednak masz już kogoś kogo kochasz, cieszę się, że jesteś szczęśliwy, taka piękna dziewczyna trafia się tylko raz w życiu, czekałam na Ciebie, ale Ty nie przychodziłeś, chociaż obiecałeś. Zasmuciło mnie to, ale to chyba tylko dlatego, że patrzyłam na świat przez różowe okulary.... Poszłam więc Cię szukać, kiedy zobaczyłam ją oraz Ciebie wtulonych w Siebie....
Nie sądziłam, że grasz na dwa fronty, ale masz takie prawo i ja do tego nic nie mam, słyszałam też twoje słowa : ,,Nie jestem na Ciebie zły, to nie była twoja wina.... Wybaczam Ci.'' Pewnie chodziło o to, że stała jej się krzywda, a Ty nie mogłeś jej pomóc. Mam nadzieję , że będziecie razem szczęśliwi i tego wam życzę z całego serca, które w tej chwili jest przekrojone na małe kawałki moczone w hektarach czarnego płynu sączącego się z pióra..... Pamiętaj, że ja i tak nadal podziwiam twoją determinację i szanuję Cię.

                                                                   Cieszę się twoim szczęściem!
                                                                                                                   ~Hinata Hyuuga.....

Naruto ledwo przeczytał list dławiąc się łzami lejącymi się z jego niebieskich oczu, takie małe głupstwo, a zniszczył swoją miłość, nie wiedział co ma teraz zrobić, ale było już późno na cokolwiek, zdezorientowany poszedł spać lecz jedna myśl nie dawała mu spokoju. Musiał wybrać albo ukochana, albo najdroższa przyjaciółka...
Hinata w czasie, kiedy Naruto dręczyły nurtujące pytania chodzi po uliczkach Wioski, idzie, idzie do swojego mieszkania... Opustoszałego... Nie ma w nim nikogo...Neji umarł, jej ojciec umarł... Nie miała już nic.... Pomyślała: ~Znów jest tak jak dawniej, tak jakby nic się nie wydarzyło~

Młodzi ,,kochankowie'' nie mogli o sobie zapomnieć to było za silne, Lisi chłopak wstał i przejrzał się w lustrze- Zobaczył w nim swojego ojca i powiedział: Tato, a Ty co byś zrobił?
Lecz postać w lustrze nie odpowiedziała, tylko się uśmiechnęła i znikła, a serce Blondyna zaczęło mocniej bić i wtedy zrozumiał: Czyli musze kierować się głosem serca.... Dziękuję, Tato.

Naruto: Koniec z tym, ubieram się i idę szukać Hinaty, mam to gdzieś, że jest późno.... Musze ją znaleźć.

Naruciak ubrał się i wyszedł przed swój dom, powiedział : Cholera jasna ( a może ciemna? ^^) Nic nie widzę. Ale wpadł na pomysł i wszedł w tryb ogoniastej bestii, teraz widział wszystko bardzo wyraźnie. Przemierzał uliczki budynki, wszystko co się dało.... niestety w jej domu nie było ukochanej, więc nie miał wyboru, użył cienistych klonów i razem z nimi szukał dalej. Po 5 godzinnych poszukiwaniach nie było widać dziewczyny... Była 4 rano, był wykończony, zaprzestał poszukiwań i wrócił do domu. Niestety głupi nie odwiedził miejsca, w którym sam przychodzi kiedy jest mu smutno, tam znajdowała się jego Hinatka, zapłakana nie spała cała noc a nad ranem przespała się w małej jaskini.....


Ufff, tyle pisania, ręce opadają XD. No macie rozdział, mam nadzieję, że się podobał. Do następnego!

                                                              Zapłakana Hinatka D:


                                                     Naruciak szukający ukochanej ^__^



Rozdział Piąty.

                                  Rozdział Piąty.



W biurze Hokage czekały na niego trzy znane twarze i jedna z przeszłości....

Tsunade: Witaj Naruto. Czy wiesz kto to jest?

Tsunade mówiąc to wskazała palcem na parawan za którym widniała sylwetka dziewczyny. Naruto nie widział twarzy tej oto piękności, więc nie mógł nic powiedzieć.

Kakashi: Naruto, witam. Dawno się nie widzieliśmy- Cieszę się, że spełniłeś swoje marzenie.

Oprócz Kakashiego, Tsunade, dziewczyny za parawanem był jeszcze Sasuke.

Sasuke: Naruto, do twojego biura przyszła dziewczyna, powiedziała, że jest starą przyjaciółką z przeszłości. Kojarzysz coś? Niestety nie chce nic mówić, chciała się tylko z tobą spotkać, dlatego tu czekamy.

Naruto: Nie przypominam sobie nikogo...

Dziewczyna za parawanem: Uzumaki Naruto, nie pamiętasz mnie :(((?

Naruto, gdy usłyszał przepiękny, melodyjny głos dziewczyny od razu odzyskał pamięć.

Naruto: Niemożliwe... To naprawdę Ty? Nie wiedziałem, że żyjesz.

Dziewczyna za parawanem: Tak, to ja, Naruto.

W tej chwili dziewczyna wyszła zza parawanu i ukazała się jej piękna sylwetka.

Naruto: Witaj, Sayuleiin.

Sayuleiin : Witaj, Naruto.

Naruto zobaczył jak wyglądem zmieniła się dziewczyna, oj tak... Bardzo się zmieniła.

Naruto: Co Ty tu robisz? 

Sayuleiin: Przyszłam Cie odwiedzić, to, że zostałeś Hokage poszło rozgłosem bardzo daleko stąd. ^---^ Gratulacje, spełniłeś swoje marzenie.

Naruto: Dzieki Sayulei-

Sayuleiin: Mów mi po prostu Sayo. *u*

Naruto: Dobrze, Sayo.

Sayo: Wiem, że masz teraz dużo roboty, ale czy jak skończysz oprowadzisz mnie po wiosce? Tak dawno tu nie byłam.

Naruto nie mógł odmówić jego przyjaciółce, gdyż ona pierwsza zrozumiała go, zaprzyjaźniła się z nim i co najważniejsze.. Uratowała mu życie. Chłopak zawdzięczał dużo dziewczynie i kompletnie zapomniał co miał dzisiaj wieczorem zrobić ( co za cham xD)

Naruto: Jasne, nie ma sprawy. Dzisaj o 8 wieczorem. Może być?

Sayo: Jasne, będę czekać przed budynkiem :>

Czerwono-włosa piękność pożegnała się z resztą i wyszła.

Przepraszam, że taki krótki rozdział, obiecuje, że następny będzie dłuższy! Niestety śpieszę się gdzieś, jeszcze raz przepraszam!

Piszcie komentarze, ponieważ zachęcają mnie do dalszego pisania bloga.


                                                   



 

Rozdział Czwarty

                              Rozdział Czwarty.




Nad ranem Naruto wstał, myślał, że to, co zdarzyło się wczoraj było snem..... Ale czy na pewno?

Naruto: *ziew* Pora wstawać, trzeba do roboty iść, ehh... Miałem taki wspaniały sen...

Hinata: Jaki sen, kochanie?

Naruto z przerażenia wyskoczył z łóżka i smutnym trafem przydupczył w stare Ramen....

Naruto: Cholerka.... Hinata, przestraszyłaś mnie, więc jednak to nie był sen... Ale... CO TY TU ROBISZ?!

Hinata: Leżę?

Naruto: Nie o to mi chodzi. Co Ty robisz w moim domu?

Hinata: Nie pamiętasz? Wróciliśmy późno do wioski, mieliśmy już się pożegnać, ale zaczął padać deszcz, więc zaprosiłeś mnie do siebie, a że byliśmy zmęczeni poszliśmy spać.

Naruto: O.O Hinata, czy nic Ci nie zrobiłem? Nic nie pamiętam, znaczy... pamiętam, ale wydaje się to być snem.

Hinata: Nie martw się, jestem cała i zdrowa. ^.^

Naruto: Ufff, dobrze. Teraz wybacz, ale musze iść do pracy. Jak chcesz możesz tu zostać, wieczorem przyjdę i będziemy musieli ustalić datę.

Hinata: Datę czego?

Naruto: Ślubu oczywiście, no i balu.

Hinata ze wzruszenia nie wydobyła z siebie słowa.

Naruto: Dobra, zbieram się. Bywaj!

Hinata: Powodzenia w pracy, Naruto!

Gdy chłopak szedł przez Wioskę zauważył Sakure i Sasuke. Podszedł do nich.

Sakura: Saskuśśśś, pójdźmy gdzieś razem, proszę ^-^

Sasuke: Nie.

Sakura: Nie bądź taki, co Ci szkodzi?

Sasuke: Odwal się.

Sakura: A co masz już kogo-

Czarnowłosego trafia szał.

Sasuke: DO JASNEJ CHOLERY ZNAJDZ SOBIE KOGOŚ INNEGO A NIE TYLKO: SASUKE TO SASUKE TAMTO, KUR*A MAM CIEBIE SERDECZNIE DOŚĆ DRĘTWA PAŁO NIE MASZ CZYM NAWET CHŁOPAKA WYŁOWIĆ, WIĘC DARUJ SOBIE!
JESTEŚ GORSZA NIŻ WRZODY NA DUPIE! ODCZEP SIĘ ODE MNIE W KOŃCU.

Chłopak darł się na cały głos, Blondasek usłyszał go i szybko tam pobiegł, gdyż Sasuke pod wpływem zdenerwowania może zrobić komuś dużą krzywdę.

Naruto: Co tu się dzieję?! Sasuke, uspokój się.

Sasuke był już pod wpływem furii, miał już Eternal Mangekyou Sharingana, co oznaczało, że dziewczyna bardzo go wkurzyła. Naruto zasłonił swoim ciałem Sakure, która przerażona płakała(DOBRY SASUŚ <3) I wmawiała sobie: On ma tylko zły dzień... zły dzień... tak....będzie dobrze, jutro na pewno ze mną pójdzie, tak, tak.... On tylko ma zły dzień.... nic się nie stało. Jutro będzie gites majonez.

Sasuke: Odsuń się, Naruto.

Naruto: Po co?

Sasuke: Zabije te ścierwo.

Naruto: Sasuke uspokój się, już dobrze. Nie bulwersuj się, to rozkaz.

Sasuke przesadził, użył pełnej formy Susano'o, jednak nic nie zrobił, może chciał tylko przestraszyć młodego Hokage. Ale nasz bohater znał już te sztuczki i nie miał wyboru, użył najmniejszej formy Rasengana i wdupczył go Saskowi w brzuch. Ten upadł i przestał, popatrzył się groźnie na ,,poszkodowaną'' dziewczynę, podszedł do Naruciaka i na ucho mu powiedział: Pilnuj tego gówna, następnym razem nie będę jej oszczędzać.... I odszedł w swoją stronę.

Naruto: Sakura, nic Ci nie jest?

Sakura: On ma tylko zły dzień... zły dzień... tak....będzie dobrze...

Naruto pod wpływem emocji dał Sakurze siarczystego policzka. Ta walnięta od razu otrzeźwiała.

Naruto: Już lepiej?

Sakura: Tak, wybacz. Pójdę do domu.

Naruto: Emm, Sakura!

Sakura: Tak?

Blondyn podszedł do niej i powiedział jej na ucho: Nie denerwuj mojego przyjaciela.... On może Ci zrobić krzywdę. Ale Sakura przyjęła to obojętnie i dziwnym ruchem ominęła Lisiego chłopca.

Naruto: Ehh, ona się nigdy nie nauczy... Jednak musze pilnować tego drapieżnika ( Chodzi tu o Sasuke)

Po tym zdarzeniu Naruciak poszedł do swojego biura, gdzie czekała na niego duża niespodzianka... a może kolejny problem?